Ciało kobiety to prawa kobiety.

Ckliwy spot, ckliwa muzyka, mądrzy, uśmiechnięci chłopcy i jakaś dziewczynka, którą równie dobrze można by zastąpić wacianym manekinem, bo nikt nie pyta o jej odczucia, o to co lubi i kim chce zostać. Można ją pogłaskać, można ją uderzyć. Ona nie mówi nic, po prostu stoi i się uśmiecha – tak w skrócie oceniam spot, który od jakiegoś czasu robi furorę w Internecie.

Spot rozpoczynają pytania, które zadaje niewidoczny dla widza mężczyzna. Pytania te kierowane są do chłopców w wieku 7 – 11 lat. W ciągu kilku sekund mamy okazję ich nieco poznać. Dowiadujemy się jak mają na imię, ile mają lat, kim chcą zostać w przyszłości. Nagle muzyka na moment cichnie i pojawia się ona – Martina. Dziewczynka, o której nie dowiadujemy się niczego więcej, bo tajemniczy męski głos nie pyta jej już ani o wiek, ani o to, kim chce zostać w przyszłości. Dziewczynka po prostu stoi i się uśmiecha, a głos zza kamery pyta chłopców „Co o niej myślisz?”. Padają słowa o ładnych włosach, oczach, ładnych butach. Sytuacja przypomina nieco ocenianie wystawowego manekina. Martina się nie odzywa. Z uśmiechem odbiera komplementy chłopców, tylko tyle, bo przecież jej nikt nie zapytał o to, co ona sądzi o chłopcach…

Po dokonaniu oceny Martiny głos, który rozmawia tylko z chłopcami, mówi „Pogłaszcz ją”. Padają zawstydzone, dziecięce głaski – po ramieniu, po policzku. Martina nie mówi niczego. Nikt też nie zapytał jej, czy ktokolwiek może ją w ogóle pogłaskać…

Następnie głos wydaje chłopcom polecenie „A teraz ją spoliczkuj”. Rozkazy zbijają chłopców z tropu. Żaden nie bije Martiny. Każdy mówi o tym, że dziewczyn nie można bić, nawet kwiatkiem. Internet szaleje, ludzie się cieszą, wklejają cudowny filmik na Facebookowe tablice i rozsyłają znajomym. Niektórzy zapewne wykorzystają to na jakimś szkoleniu, inni pokażą koleżance lub koledze. Mali chłopcy to bohaterowie – mogli uderzyć, ale tego nie zrobili. Należą im się owacje na stojąco…

W rzeczywistości jednak twórcy spotu nie pokazali nic innego, poza tym, na jaką sytuację codziennie skazanych jest miliardy kobiet na całym świecie. To do mężczyzny należy decyzja o tym, czy w danym momencie ją uderzy, czy pogłaszcze. Kobieta nie może nic powiedzieć. Nikt nie pyta o jej zdanie, o jej emocje, pragnienia i uczucia. To, że trafiliśmy na sytuację cudowną, bo żaden z chłopców nie uderzył Martiny, nie świadczy o niczym fantastycznym, nad czym należałoby się rozczulać. Każdy z nich mógł naruszyć jej prywatność i zrobił to. Spot pokazuje, jak kobieta dostosowuje się do męskich pragnień i zachcianek.

Na koniec mężczyzna mówi „Pocałuj ją!”. Jeden z chłopców pyta mężczyznę „Mogę pocałować w usta, czy w policzek?”. Nie pyta o to Martiny. Sytuacja przypomina scenę, w której dwóch kupców rozmawia o sprzedaży samochodu. Spot całkowicie odbiera dziewczynie prawo do samostanowienia i decydowania o tym, czy ktokolwiek ją pocałuje.

Usłyszałam wczoraj „Oj tam, czepiasz się” – nie, niestety nie powiem „Może faktycznie trochę się czepiam”. Rozumiem osoby, które chcą zrobić spot przeciwko przemocy wobec kobiet. Jednak chęci to nie wszystko, to jeszcze nie powód, aby skakać do góry i dziękować, bo jak widać robiąc spot o jednej słusznej sprawie, można całkowicie zapomnieć o czymś innym, równie istotnym i ważnym. Tych chłopców nauczono tylko tyle, że nie muszą pytać kobiety o zdanie. Są przeświadczeni, że głaszcząc ją zrobili coś miłego i fajnego, a nie bijąc jej okazali się bohaterami. Nikt im jednak nie powiedział, że każdy człowiek ma prawo decydować o sobie i nie można ot tak naruszać czyjejś prywatności. Nie chcę wybiegać myślą zbyt daleko do przodu, ale czy spot ten nie jest przyczynkiem do tego, aby wmówić odbiorcy, że kobieta jest zawsze chętna na pieszczoty, nie będzie protestować, opierać się, a jedyną jej reakcją będzie ładny uśmiech? Tak się rodzi gwałt proszę Państwa… Tak się rodzą wytłumaczenia „Ona prowokowała, ona sama tego chciała, widziałem to w jej oczach”.