Trzeba będzie nauczyć się ze sobą rozmawiać.

Dzisiejszy dzień to nie tylko dzień radości z wprowadzenia konwencji antyprzemocowej. To także data rozpoczęcia pewnego polityczno – społeczno – kulturowego przewrotu, który dokona się w najbliższym czasie. Oto bowiem nastał – jak pisze Anna Dryjańska – koniec epoki bijącego człowieka. Trzeba będzie nauczyć się ze sobą rozmawiać. Wprowadzenie konwencji nie oznacza rzecz jasna całkowitego zniknięcia przemocy wobec kobiet. Jednak jest to szansa na to, aby poprzez rzetelne przestrzeganie jej zapisów dać bijącemu człowiekowi powód do namysłu nad tym, czy na prawdę warto stosować przemoc.

Wczoraj pisałam o sprawdzianie, który nas czeka. Rzecz jasna polscy politycy i polityczki zdali_ły go, przyjmując konwencję. Dziś jednam myślę sobie, że głosowanie było tak naprawdę jedynie kartkówką, drobną wejściówką, która mogłaby narodzić się bez bólów i walki, gdyby nie terroryzowanie genderem, które tak długo dane nam było oglądać. Prawdziwy sprawdzian jeszcze przed nami, bo zmiany dokonać muszą się nie tylko w prawie, ale też w ludziach, których zadaniem będzie pilnować, by było ono przestrzegane. Przebudzenia i zmian mentalnościowych potrzebują od dzisiaj wszyscy_kie urzędnicy/urzędniczki, policjanci/policjantki, pracownicy i pracownice służb społecznych, nauczyciele/nauczycielki.

O ile ściśle wytyczone przepisy typu „za X osoba Y podlega karze Z” są jasne i precyzyjne, o tyle trudności nastręczać może omawiany przeze mnie wczoraj zapis:

Strony podejmą działania niezbędne do promowania zmian wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowania kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn.

Zakorzenienia, których się trzymamy, mogą dostarczać niepewności w tym, jak właściwie należy się do tego zabrać. W przestrzeni Polskiej wentylem bezpieczeństwa, przed podjęciem dyskusji stała się ucieczka w tzw. „klauzulę sumienia”, która zamyka człowieka na dialog. Lekarz, który nie chce pomóc kobiecie, która w wyniku gwałtu zaszła w ciążę, woli uciąć łeb dyskusji powołując się na własne sumienie, którego pacjentka nie może przecież prześwietlić szpitalnym rentgenem. Dyskusja schodzi tu z poziomu konkretów do przestrzeni metafizycznej, której nie da się w żaden sposób sprawdzić. Czy i takie pułapki czekają nas po wprowadzeniu konwencji antyprzemocowej?

Dziś jeszcze nie myślimy o tym, ale konwencja to wielki sprawdzian tego, czy potrafimy ze sobą rozmawiać. Czym jest bowiem to promowanie zmian, które służyć mają wykorzenieniu uprzedzeń? Trzeba będzie wspólnego dialogu wielu środowisk, często skrajnie różniących się w poglądach. To sprawdzian dojrzałości, zweryfikowanie tego, czy potrafimy rozmawiać bez wzajemnego zastraszania i krzyków.